top of page

The Traveling Economist

Podróże okiem ekonomisty

05627c8f-b097-4592-8be1-e638b8d4b90d_edited_edited.jpg
Home: Witaj
Home: Blog2

Moorea

Zaktualizowano: 4 dni temu

Moorea jest jedną z wielu polinezyjskich wulkanicznych Wysp Towarzystwa (Illes de Société), która wchodzi w skład Polinezji Francuskiej. Pierwotnie wyspa nosiła nazwę Aimeho, natomiast Moorea w języku tahitańskim znaczy „żółta jaszczurka” i nawiązuje do lokalnej legendy. Znajduje się zaledwie 17 km na północny zachód od Tahiti i jest świetnie widoczna ze stolicy Polinezji - Papéete. Prom z Papéete pokonuje tę odległość w 30 minut. Na Moorea jest też lokalne lotnisko Moorea Temae, obsługujące połączenia nie tylko z Papéete, ale też z pobliskimi wyspami. Na wyspie mieszka ok. 20 tys. stałych mieszkańców. Wyspa jest niezwykle malownicza, często odwiedzana przez turystów, szczególnie upatrzyli ją sobie nowożeńcy, którzy spędzają tu miesiąc miodowy. Trudno im się dziwić, gdyż Moorea jest uosobieniem pięknej i bujnej przyrody, jeszcze ładniejszych krajobrazów, czas tu płynie zupełnie inaczej, dużo wolniej, do czego wkomponowane jest funkcjonowanie człowieka. Tutaj nikt się nie spieszy. 

Niesamowita przyroda, góry porośnięte gęstymi lasami deszczowymi, włącznie ze spiczastymi szczytami, turkusowe laguny i rafy koralowe to wizytówki wyspy. Górzysta Moorea z centralnie usytuowanym, najwyższym wulkanicznym szczytem Tohi Ewa (1207 m), otoczona jest laguną, odgrodzoną od oceanu pierścieniem rafy koralowej. W XVIII w. dotarł tu słynny angielski żeglarz i odkrywca James Cook, na cześć którego jedna z zapierających dech zatok nosi jego imię. Z dużym prawdopodobieństwem to właśnie tutaj Karol Darwin czerpał inspirację dla swojej teorii formowania się wysp koralowych, oglądając formację atoli koralowych z interioru wyspy, jak również ze wzgórz Tahiti. 

Głównym źródłem dochodu mieszkańców wyspy jest turystyka, możemy tez znaleźć rozległe pola ananasowe oraz plantacje wanilii. Wnętrze wyspy tworzą pokryte dziewiczą dżunglą góry o niezwykłych kształtach, schodzące wprost do turkusowego morza, graniczącego z białymi płazami. Najlepsze zdjęcia nie są w stanie odtworzyć tych kolorów, to trzeba po prostu zobaczyć. Na Moorea można zobaczyć plantacje ananasów, odwiedzić destylarnie rumu, w lokalnych kawiarenkach spróbować pysznych świeżo wyciskanych soków i likierów wytwarzanych z uprawianych w okolicy owoców. Warto też odwiedzić dawne miejsca kultu religijnego Polinezyjczyków – marae, czyli miejscowe świątynie zanim Europejczycy wprowadzili na Polinezji chrześcijaństwo.

Samo Tahiti, poza dość oryginalnym kształtem i wielkomiejskim Papéete (ponad 120 tys. mieszkańców), nie jest specjalnie urokliwa, zwłaszcza, że największa atrakcja wyspy – muzeum Gauguina od 2014 r. pozostaje zamknięte. To co jest najpiękniejszego w Polinezji Francuskiej, jest rozrzucone na tysiącach km2 w atolach Tuamotu, na Tubuai albo na markizach. Są to jednak bardzo odległe lokalizacje, dlatego też Moorea położona tuż obok Tahiti jest świetną destynacją dla tych, którzy chcą zetknąć się z prawdziwą atmosferą raju. Polinezyjczycy są niezwykle sympatyczni i gościnni. Polecam oddawać się w szczególności ich ulubionemu sposobowi spędzania wolnego czasu, czyli przesiadywaniu w ciepłych zatokach wyjątkowo ciepłego Pacyfiku i sączenie drinków oraz piwa. Na Moorei na wyciągnięcie ręki można znaleźć większość miejscowych rarytasów, jak mango, papaje, owoce chlebowca, banany, ale przede wszystkim bardzo słodkie i smaczne ananasy. I to po relatywnie przystępnych cenach, co dziwi, gdyż wszystko tutaj jest niezmiernie drogie. Poza owocami i warzywami, nie uprawia się tu i nie hoduje niczego, stąd większość produktów pochodzi z kosztownego importu (do Nowej Zelandii jest stąd ok. 4 tys. km, a do Chile 7,5 tys. km).

Mimo atmosfery raju i zupełnie nieziemskich widoków, życie codzienne dla zwykłych mieszkańców nie zawsze jest łatwe i bezstresowe. Lokalne władze Polinezji praktykują tu politykę otwierania luksusowych hoteli na czas 10 lat, w tym okresie światowe sieci hotelowe nie płacą podatków. Jest to też wytłumaczenie ekstremalnie wysokich kosztów usług hotelowych na Polinezji, gdyż biznes ten musi zwrócić się i dać satysfakcjonujący zwrot w tym czasie. Po tym okresie hotel jest zamykany oraz budowany i otwierany nowy. Niektóre sieci hotelowe, jak Club Med. Wycofały się kompletnie z Polinezji już w 2014 r. Problemem głównym było wynajęcie terenu pod inwestycje (kilku spadkobierców nie zgadzało się na jednolitą cenę), opodatkowanie po okresie 10 lat, szantaż polityczny, co w sumie tworzyło ekosystem przypominający prawdziwą mafię. Tereny wokół zamykanych terenów powoli zamierają, zamykane są pobliskie restauracje i bary. To wszystko penalizuje mieszkańców wyspy, a nie turystów. Wszyscy mieszkańcy Polinezji posiadają obywatelstwo francuskie, ale pełna niezależność nie jest możliwa, gdyż wyspy są zbyt zależne od Francji i nie są w stanie zbilansować swojego budżetu jedynie dzięki dochodom z turystyki.

Innym ciekawym aspektem funkcjonowania Polinezji Francuskiej jest historia jej waluty, którą jest frank polinezyjski (CFP). Powstał on w 1946 r. i do dziś jest używany zarówno w rozliczeniach wewnętrznych, jak i zewnętrznych samej metropolii. I to nie tylko z rozległymi terytoriami Pacyfiku, od Nowej Kaledonii, poprzez Wallis-Futunę aż po Polinezję Francuską. Chodzi o to, że Francja używa frank CFP do rozliczeń z innymi krajami, zwłaszcza z tymi, które objęte są sankcjami międzynarodowymi. Już w drugiej połowie lat 80-tych XX w. wielu francuskich polityków i ekspertów zwracało uwagę, że planowana wspólna waluta UE napotka trudności. Może podlegać częstym i silnym wahaniom w stosunku do wszystkich walut obcych (co ostatecznie nie wystąpiło), ale przede wszystkim dlatego, że euro jest zabronione (lub ograniczone) w rozliczeniach z krajami objętymi sankcjami. Dlatego też na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, kiedy Unia Europejska wprowadziła wspólną walutę – ECU, która w 1999 r. została skutecznie przekształcona w euro, Paryż pozostawił w obiegu franka Pacyfiku (franc colonie françaises du Pacifique – CFP). Francja wychodziła bowiem z założenia, że powyższe czynniki, podobnie jak polityka pieniężna EBC (Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie), nie zawsze będą zbieżne z jej polityką zagraniczną oraz krajowymi i zagranicznymi interesami gospodarczymi. Dlatego też zdecydowała się zachować w obiegu franka CFP emitowanego przez IEOM (Institut d’émission d’outre-mer). IEOM utworzono w 1966 r., aby przejąć rolę emisyjną, którą do tej pory sprawował Banque de l’Indochine na francuskich terytoriach Pacyfiku – autonomiczna jednostka prawa sektora publicznego (établissement public). W 2006 r. w wyniku opóźnionej konsekwencji wprowadzenia euro w UE IEOM został powiązany z AFD (Agence Française de Développement), ale jego szef został odtąd mianowany przez Banque de France, a jego siedziba została połączona z IEDOM (Institut d’Émission des Départements d’Outre-Mer). Od 2017 r. IEOM jest zarządzany operacyjnie przez Banque de France. Francja zatem w sposób bezpośredni lub pośredni wspiera wypłacalność franka CFP.

Samo wprowadzenie tej waluty w 1946 r. było zapewne spowodowane pogarszającymi się stosunkami Zachodu ze Związkiem Sowieckim i w związku z tym całkiem możliwymi sankcjami gospodarczymi wobec Sowietów i ich sojuszników. Sankcje wobec Związku Sowieckiego ostatecznie zostały sformalizowane w 1949 r. w ramach COCOM. Następnie w latach 1950-1951 zostały one rozszerzone na ChRL. Jednak dzięki instrumentowi franka CFP (wcześniej franka nowokaledońskiego NC), Francja była mniej zależna od tych sankcji. W tym celu wykorzystywano franka CFA (Afryki Zachodniej i Środkowej). W strefie franka CFA do dzisiaj znajduje się 14 krajów. Emisja i wypłacalność tej waluty są w dalszym ciągu regulowane przez Banque de France. Zamorskie terytoria Francji, a także innych krajów zachodnich – USA, Wlk. Brytanii, Danii i Holandii – często nie są wymieniane jako uczestnicy sankcji wobec któregokolwiek kraju. To z kolei ułatwiło i nadal ułatwia wykorzystywanie walut tych terytoriów w płatnościach międzynarodowych krajów metropolitalnych. Udział franków CFA i CFP w latach 50-tych i wczesnych 80-tych we wzajemnych rozliczeniach Francji i Związku Sowieckiego sięgał 20-25%, a z krajami bloku sowieckiego Europy Wschodniej (w tym Albanią i NRD, z wyłączeniem Jugosławii) – ok. 30%. Wykorzystanie rzekomo niewymienialnych walut w rozliczeniach z ChRL, Mongolią, KRLD (Koreą Płn.) i Wietnamem utrzymywało się na podobnym poziomie (ok. 30%). Ciekawa była wyjątkowo oficjalna wizyta wiceprezydenta Francji Messmera w Pjongjangu w 1970 r. Obie strony tego nie reklamowały, ale właśnie wtedy zgodziły się na kontynuowanie wzajemnych rozliczeń w różnych walutach. Trudno się zatem dziwić, że franki CFA i CFP zaczęły być aktywnie wykorzystywane we wzajemnych rozliczeniach z objętymi sankcjami RPA, Rodezją Południową, Libią, Sudanem, Iranem Kubą czy Birmą.

Również wzajemne rozliczenia między Francją, a daleką od prosowieckiej stalinowską Albanią w latach 1950-1989 odbywały się głównie w tych samych walutach. Tirana znalazła się na listach sankcyjnych NATO, jednak sankcje te miały „miękki” charakter ze względu na korzystną dla Zachodu konfrontację albańsko-sowiecką i albańsko-jugosłowiańską. W związku z tym ówczesny lek albański został swobodnie zamieniony na wspomniane franki „profrancuskie”. Od lat 60-tych XX w. franki CFA i CFP są aktywnie wykorzystywane we wzajemnych rozliczeniach Chin nie tylko z Francją, ale także z krajami Oceanii oraz Afryki frankofońskiej. To z kolei wzmacnia długotrwałe partnerstwo między Pekinem a Paryżem w tych regionach. Kolonialny sojusz chińsko-francuski w byłych francuskich koloniach Afryki stał się szczególnie zauważalny od połowy lat 60-tych ub. wieku. Był on skierowany dość wyraźnie przeciwko amerykańskiej ekspansji. Jednak od lat 90-tych XX w. frank CFP jest też aktywniej wykorzystywany w rozliczeniach między Francją a Tajwanem. Łączny udział Nowej Kaledonii we wzajemnych rozliczeniach Francji z krajami członkowskimi APEC przekraczało w 2020 r. 30%, a ogółem ze wszystkimi krajami Pacyfiku (w tym z Ameryką Płd.) co najmniej 35%. Ta sama waluta używana jest we wzajemnych rozliczeniach z objętymi sankcjami UE Rosją i Białorusią, brak jednak dokładnych danych na temat udziału Nowej Kaledonii w tym segmencie. Istnieje jednak pośrednie potwierdzenie korzyści i ważności tych wzajemnych rozliczeń. A polega ono na tym, że kurs franka CFP w dalszym ciągu jest kwotowany przez banki centralne Rosji i Białorusi. Tym samym waluta Polinezji Francuskiej odgrywa istotną rolę geopolityczną we wsparciu interesów gospodarczych Francji. Geopolityka jednak blednie w konkurencji z pięknem i niebywałą atrakcją turystyczną tej wyjątkowej wyspy.






















 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comentarios


O mnie

Ekonomista, finansista, podróżnik.
Pasjonat wina i klusek łyżką kładzionych.

Kontakt
IMG_4987.JPG
Home: Info

Subscribe Form

Home: Subskrybuj

Kontakt

Dziękujemy za przesłanie!

Home: Kontakt

©2019 by Traveling Economist. Proudly created with Wix.com

bottom of page